poniedziałek, 30 grudnia 2013

Wsiąść do pociągu... bydlę jakiego...

Mój Bob śpi,
ale o budowniczych
też trochę będzie 
Bob śpi, więc coś naskrobię.
Wybieram się jutro na dworzec PKP żeby kupić bilet... Tak planując, w którym momencie dnia wyrwać kilka minut, przypomniałam sobie, jak to pewnego dnia wracałam pociągiem z pracy. Jechałam pośpiesznym, podróż trwała około dwie godziny, te 2 (słownie dwie) godziny były wtedy dla mnie wiecznością. Obskurny pociąg, obskurne wagony. Wybrałam, wydawało mi się taki akuratny. Siedział pod oknem jeden gościu, więc usiadłam po przeciwnej stronie. Facet niewiele starszy ode mnie, w skórze, w miarę elegancko ubrany, wydawał się nieszkodliwy, a chwilę po tym jak ruszyliśmy zaczął kimać. Ja wyciągnęłam jakieś papiery i zaczęłam przeglądać. Normalni pasażerowie, podroż jak każda inna. Po pewnym czasie mój współpasażer się przebudził, przeciągnął, ziewnął i zaczął się kręcić. Po chwili oparł głowę o zagłówek i zaczął na mnie patrzeć. Również zerknęłam na niego, ale spoko, żadnej wymiany wzroku bazyliszków i tego typu rzeczy.

sobota, 28 grudnia 2013

Seksretarka

Miałam dzisiaj skakać na orbitreku, ale z bliżej niewyjaśnionych przyczyn nie skaczę.. Poskakałabym na Zboku, ale po pierwsze niedawno się masowałam (i co z tego?!), a po drugie zbok pracuje i intensywnie nad czymś myśli (oby nie przemęczył swojej główki ... ani jednej, ani drugiej :))))))) Teraz właściwie strzeliłam mu focha, więc nawet gdyby przerwę zrobił TO TERAZ JA JESTEM ZAJĘTA i tego stanu nie zmienię!!! Więc pomyślałam, że coś skrobnę...

piątek, 27 grudnia 2013

Post poświąteczny...

Podsumowanie:
Czas trwania: 3 dni
Ilość pochłoniętych kalorii: 3 miliony
Ilość wydalonych kalorii: może z 300 (muszę obadać, czy mi orbitrek nie zardzewiał)
Ilość trzymanych w szafie przez Zboka dziewczynek: 2 (do tylu się przyznał) ;)
Ilość zepsutego sprzętu elektronicznego: 1 (ten komp, który nie umie "ć" nie wytrzymał napięcia, albo za bardzo rozgrzała go świąteczna atmosfera, albo za bardzo się spocił zmęczony intensywnością przekazanych obrazów, albo nie podziela mojego uwielbienia do kawy z cynamonem :)
Ilość masowań: nie wydurniajmy się... kto by zliczył(?!).. przecież mrowi mnie non stop :D

poniedziałek, 23 grudnia 2013

Lustereczko powiedz przecie...

Wyczułam dzisiaj na udzie lekkie zgrubienie... Niedawno byłam na depilacji, więc pomyślałam, że wrastający włosek lub inne ciulstwo... Wstałam, poszłam do łazienki i wzięłam lusterko... Ułożyłam się wygodnie na łóżku, ściągnęłam ciuszki i zerkam... Jak już uporałam się z włoskiem, jakoś takoś odruchowo przesunęłam wzrok troszkę na zbok... na bok :) Dziewczęta moje drogie! ...nie liczą się nadprogramowe kilogramy, źle dobrana fryzura czy brak makijażu... Na dole, TAM na dole jesteśmy piękne zawsze! Mówią, że najważniejsze jest umiejętne zaprezentowanie się, a ONA sama krzyczy (moja jest wyjątkowo głośna, mimo/może* (*- niepotrzebne skreślić) dlatego, że wygląda jakby właścicielka była ośmiolatką ;) ): popatrz na mnie, powąchaj, uszczypnij, poliż, ugryź, zmaltretuj...

niedziela, 22 grudnia 2013

Sześcdziesiąt dziewięc...

Temat mojego posta nie jest związany bynajmniej z teorią liczb, czyli dziedziną matematyki, zajmująca się badaniem ich własności... Chociaż może... W końcu Freud powiedział, że wszystko zaczyna się i kończy na seksie... ależ ta matma jest seksowna :)) Może i nawet mój Zbok (typowy humanista, nie mylic z onanistą:)))) da się przekonac... Liczba sześcdziesiąt dziewięc kojarzy mi się już bardziej z ezoteryką i numerologią... Co za qrwa bzdury... :) chodzi o seks!!! Zawsze chodzi o seks...
Niektórzy uważają, że moją dominującą liczbą powinno byc 666 ]:) ...Ja wolę 69 - i to nie może byc przypadek; moja aktualna liczba znajomych na fejsie: 169, mam 169 cm wzrostu (tyle przynajmniej miałam na ostatnim mierzeniu w ósmej klasie - tak - skończyłam podstawówkę!!!), moja docelowa waga to również 69... a wymiary: (między 106, a 109) x 69 x 96 (nie mogę przesadzać z tą numerologią w odniesieniu do cycków żeby nie wnerwiać Zboka ;) )...  poza tym dowody w nauce: 6*9 + (6+9) = 69 i tak dalej i tak dalej...hahah... więc zgadnijcie co było, jest i będzie moją ulubiona pozycja seksualną?! :)) 69!!! NIE! SKŁAMAŁAM! BO JEST mały problem... taki tyci! - jestem tak zaborcza, że podczas 69 albo skupiam się na otrzymywaniu, albo na dawaniu - nigdy na obu sprawach jednocześnie.
Następne bojowe zadanie do umieszczenia w planie na następny rok: "Nauczyc się podzielności uwagi!", a póki co ulubioną pozycją zostanie "na pieska", a następnie 6 i 9 (równorzędne, ale nie równocześnie ;) )...

P.S. Krótkie posty służą cwiczeniu paluszków, żeby buzi i innym otworkom dac odpocząc... :) :)
P.S. 2 Zboku, jak już wymieszasz pesto, wymieszaj mnie również, bo siakoś mnie tak mrowi!

sobota, 21 grudnia 2013

Wampiryzm i inne zboczenia...

Od jakiegoś czasu ...i to dłuższego czasu, zarówno na szklanych ekranach (szmacianych, tfu... "srebrnych" też), jak i w literaturze popularnej, głównym nurtem płyną postacie fantastyczne: wampiry, wilkołaki, demony, anioły i inne takie ... oczywiście z nieodzownym, płynącym tym samym ściekiem wątkiem miłosnym (ludź kocha wampirkę, wilkołak bzyka zwykłą babkę i drapie jej plecy itd. itp.)... Do tego dochodzi literatura dla tzw. gospodyń domowych o tematyce BDSM ...i znowu miłośc, sex & rock'n'roll... Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie to, że jeśli ktoś ogląda czy czyta o niezwykle seksownych demonach albo Grayu, który generalnie jest wypaczonym popaprańcem, to szary mąż w kapciach wydaje się jeszcze bardziej nijaki. Można odpłynąc w marzenia: zastanawiamy się jakie to byłoby fajne gdyby znalazł się jakiś demoniczny wampir: wysoki, czarujący brunet z lekko wystającymi siekaczami.

środa, 18 grudnia 2013

Kropelka...

Pierwsza i ostatnia kropelka zawsze ląduje albo na palcu albo bezpośrednio na języku... Mrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr

wtorek, 17 grudnia 2013

O psie, który nie jeździł koleją...

Nestor
Ech, od mojego ostatniego masowania minęło prawie dwanaście godzin! Dwanaście!!!!
Kocie, postanowiłeś zapuścic sumiastego wąsa, udac się na zakupy na targowisko i kupic ciepłe wełniane kapcie? ... może też konserwę turystyczną do kompletu?!
Ale te bambosze dasz ponosic? :P
Ale nie o tym miało byc! Wspominałam o psie... Ogólnie jestem kociarą (nie mylic z jehołkami:))) ), ale pieski kocham równie mocno... chociaż zupełnie innym rodzajem miłości niż mojego zboka...
Znowu odeszłam myślami od tematu ;)... (nie mogę się na niczym skupic - myślę, że to przez brak "czegoś" w moim orgaźmie... tfu organizmie od około dwunastu godzin! Nie to, że się napraszam - kocie, masz te kapcie? ...i wąsa? ;) )
Może, zacznę jeszcze raz... w moim domu rodzinnym od zawsze przewijały się tabuny zwierzątek. Były psy i koty. Jako wielka fanka literatury miłosnej, wszystkie moje cztery koty nazywałam kolejno: Książę Jeden, Książę Dwa, Książę Trzy, Książę Cztery... dopiero później nastąpił drobny przełom... przestałam wierzyc w bajki i księciuniów:))))

poniedziałek, 16 grudnia 2013

Życzynio na gyburstag i inksze roztomajte łokazje...

Dzisiaj przypadają urodzinki mojego zboka (swoją drogą - wszystkiego najlepszego kochanie:))) ) (DZIĘKI Olciu - przyp. zboka ). Z tej okazji przypomniałam sobie pewne swoje urodzinki, kiedy to mój teść... ale najpierw krótka charakterystyka mojego już wkrótce byłego teścia: Pochodzi z pierdziszewa wielkiego, naprawdę wielkiego w województwie świętokrzyskim... Ambitny jednak z niego jest osobnik! Cóż z tego, skoro ogłada towarzyska szacowana jest na poziom Rowu Mariańskiego i wspomnianego wyżej pierdziszewa (WIELKIEGO - nie wypada nie podkreślić!)... Ukończył Politechnikę Śląską, a o mały włos zostałby doktorem! ...czego nie może odżałować i pewnie nie tylko On... ale na bank, każda uczelnia w tym kraju! Ocenia ludzi tylko i wyłącznie po wykształceniu, nieważne czy owy ktoś, kto ma wyższe wykształcenie, coś poza dyplomem prezentuje...

Raz, zraz, dwa, dwa... dwa zrazy...

Zastanawiam się, dlaczego przy próbach nagłośnienia muzycy, ekipa techniczna czy ogólnie każdy ktoś obsługujący mikrofon mówi: raz, raz, dwa, trzy... raz ,raz ,raz... dlaczego nie jeden, jeden i tak dalej? Jak takie testy przeprowadzają w innych krajach? Możliwe, że odgapili od nas i też napierdzielają raz, raz... a jak nie raz to dwa zrazy... :))))))))))) Kurde, ale głęboka myśl mnie dopadła... Jak to powiada Ferdek Kiepski nawet fizjologom się nie śniło... jakie zrazy chodzą po ludziach... (przyp. Zboka: ale bym zjadł zraza! )

P.S. A wolicie lewego czy prawego twixa? Ja wybrałam milky waya!


niedziela, 15 grudnia 2013

Raczej nie o kiju samobiju...

Moje pierwsze zakupione mieszkanie (jest póki co moim ostatnim) znajduje się w baaaardzo ciekawej dzielnicy... przy ulicy o bardzo wzmożonym ruchu wszelkich pojazdów... ciąg budynków postawionych na początku wieku XX, bądź pod koniec wieku XIX... barwy szaroburej... Ale co jak co, to mieszkańcy mojej urokliwej ulicy szaroburej, szaroburzy nie są... Bardziej w odcieniach czerwieni i malowniczego fioletu. To sama elita... i to gwiazdy pierwszego formatu z niekomercyjnej "stacji" menele.tv... mogę się poszczycic, iż mój własny, osobisty sąsiad występował i to w niejednym odcinku... Pewnego dnia niestety mu się zmarło... przestali przychodzic funfle równie barwni i kolorowi co mój Jasiu... i zaczęło byc tak zwyczajnie :D ale zanim nastąpił ten jakże smutny fakt, było jak było... Znajomi i rodzina, kiedy przychodzili do mnie w gościnę, byli strasznie zafrasowani witającymi ich spod drzwi "moimi" ziomkami... Nie rozumieli, że ci ludzie przecież jak narzygali pod samymi drzwiami to zawsze potem szczerze przepraszali! SZCZERZE! Nikt nie rozumiał, że jak człek słaby to problem z utrzymaniem równowagi, nie wspomnę o czynnościach fizjologicznych, czy to z górnej czy też z dolnej partii ciała... No więc, nasłuchałam się o tym co mi grozi... że mnie okradną... że mnie pobiją (jakoś o gwałcie nikt nie wspomniał :P) Może i moi menele się na mnie poznali?! :P Postanowiłam posiadac w domu "coś" do samoobrony... Czym było owe "coś" nie za bardzo jeszcze wiedziałam... Ale byłam pewna, że musi byc zajefajne... Myślałam o gazie, ale jakieś takie prozaiczne mi się wydawało... Każdy ma gaz przecież! Wpadłam, że ja też chcę, jak na amerykańskich filmach, gdzie ktoś się włamuje to mąż, kochanek czy jakiś inny gościu wychodzi z sypialni z czym? Z bejsbolem właśnie!!!

sobota, 14 grudnia 2013

Grunt to dobre planowanie :D

Zbliżający się koniec starego i początek nowego roku nastroił mnie dzisiaj dosyc melancholijnie. Rozumiecie, zaduma nad rzeczami minionymi, co się zdarzyło miłego, jakie "straszliwości" nas dotknęły, czego żałujemy, czego nie żałujemy, no i nareszcie co postanawiamy zrobić w nowym, zawsze mając nadzieję, że lepszym roku... Ja mam wiele ukrytych talentów i niewątpliwie jednym z nich jest WIELKIE PLANOWANIE... Moje nowe etapy obrosły już legendą. Pamiętam swój pierwszy kalendarz książkowy, o ile się nie mylę "Kalendarz Szalonego Małolata", jak nazwa wskazuje - musiałam mieć lat naście... po trzydziestce byłby już chyba obciach :P. (Teraz mam kalendarz księgowego :) ) I wtedy (jak byłam małą Olcią) dostałam natchnienia, że przecież wszystkie swoje zamierzenia mogę przelewac na papier...

piątek, 13 grudnia 2013

♫♪ When a man loves a woman... ♪♫

zniesie wszystko...brak makijażu rano, zapuchnięte oczy, buzię i wyziew jak z czeluści piekieł... Jej napięcia przedmiesiączkowe, rozchwiane emocje od płaczu po zgrzytanie zębami... jej durne pomysły... nieprzemyślane zakupy... przesolona zupę... niedopieczone mięso... fochy... zbucowanie (oby tylko nie za często:))))... te kilka bądź kilkanaście kilogramów nadwagi... (ale tylko do czasu:D)... durne pomysły, kiedy język nie jest podłączony do mózgu (a u mnie występują często albo zwarcia albo całkowity brak kompatybilności tych organów)... po prostu jest... i wspiera... i kocha... i dziękuję Ci mój ukochany Bobby, czekałam na ciebie całe życie... że jesteś... Mój...

P.S. w związku z moim PMS ten post dedykuję mojemu Zbokowi... dlaczego? Bo mogę:D

Miało byc o kiju, ale nie będzie...

Od jakiegoś czasu... Hmmmmm tak się teraz zastanawiam to od zawsze (!) się odchudzam bądź postanawiam się odchudzac (o moich postanowieniach będzie w późniejszych postach:)), ale od kilku tygodni wzięłam się za siebie na serio, tak serio serio serio :))))) Przyszedł pewien radosny poniedziałek (jakoś w poniedziałki zawsze się lepiej wszystko zaczyna:)) i powiedziałam basta! No więc odpaliłam komputra, tyle się naczytałam o nawykach żywieniowych, suplementach diety, że stałam się dla siebie zajebistym, profesjonalnym dietetykiem... Trochę opornie szło mi czytanie o gimnastyce, ale jeśli dietetyk, to nie specjalista od fitnessu! ...zostawię coś dla innych.

czwartek, 12 grudnia 2013

Niespełniona

Jest już nowy radosny dzień powinnam zacząc od uroczego przytulania, a czekam na moje zaległe... Jestem sfrustrowana, moja pisia jest tak mokra, że mogłaby napełnic studnie w Sudanie... Hmmmmmmmm w "moim" środowisku występują takie wilgocie, jakbym co najmniej urodziła się w okolicach równika, a może w obszarze podzwrotnikowym? Mam nadzieję, że jak już w końcu doczekam się pobudki mojego zmęczonego zboka to będzie baaaaaardzo miło... Moje punkty G aż nabrzmiewają na myśl, że to On się nimi zajmie! A ja mam punkty G wszędzie na całym ciele, a może jestem jednym dużym punktem G? Chyba jednak nie, jakoś zęby przy szczotkowaniu mnie nie mrowia... właściwie bardziej tak jak ... na paradontozę :))))))))))))))))))))) Więc uzbrajam się w cierpliwośc i czekam... może troszkę pomasuję moje cycuszki żeby już były gotowe... No ale pisi też będzie smutno, a że nie wolno się smucic, nią sie troszkę też zajmę... Śpi... Niech żałuje... A gwarantuję, że będzie miło, przecież dzisiaj 5-ta tygocznica!!!

środa, 11 grudnia 2013

Ochy i achy dla mojego Zboka!!!

Bobby mój prywatny, osobisty zboku nie dośc, że jesteś niesamowitym jebaką to jeszcze do tego najcudowniejszym facetem na tej planecie!!!! A dlaczego? opiszę później...
Kocham Cię i ubóstwiam <3 i to nie dlatego, że dostałam swoje przezajebiste buffy!!!
Qrwa, jestem prawdziwą szczęściarą!!!

*********************
Definicja konesera sztuki:
Nie wiem, czy wszystkim wiadomo, ale Bobby jest koneserem sztuki!!!! tak właśnie: koneserem sztuki, czyli MNIE!!!!!!!!!!!!!!!!
*********************

buffy roxx
Już dzisiaj "ochrzciłam" pierwszym wyjściem moje fantastyczne (od jeszcze bardziej fantastycznego chłopca) buffy (to nie kryptoreklama! - to najprawdziwsza w świecie jawna reklama! UWAGA TEN WPIS ZAWIERA LOKOWANIE PRODUKTU!), są cudowne... Ten szary z czaszkami służy mi: albo jako czapka, albo opaska, albo gumka do włosów... i ten przepiękny kolorowy na nartach sprawdzi się znakomicie!!! A żeby nie byc gołosłowną to informuje co następuje :),  iż w domu mam prawie 24 stopnie, a ja teraz piszę z czapką na głowie:))))))))))))))))))))

środa, 4 grudnia 2013

tytuł

Szop... strażnik moich kul do kręgli
Szop... strażnik moich kul do kręgli
Mój urok osobisty zadziałał... mój Zbok mi wybaczył :D teraz mogę się zając naprawdę przyjemnymi rzeczami! ... może nie od razu, najpierw obowiązki, potem przyjemności... a może odwrotnie? Myślę, że da się skusic :P

P.S. Aha, zapomniałam dodac tytuł.

Przeprosiny i... Królowa Trzepaka!

Ajajaj, znowu narozrabiałam... Bobby mój ukochany bardzo, ale to bardzo Cię przepraszam... JO CI PRZAJA!!!! Nie za to, że mam korbę, nieskończoną chcicę, kosmiczne odpały, ale za to, że ciągnę grę, której i tak znam wynik... Dlaczego tak robię? Nie mam qrwa pojęcia... Jak napiszę, że jest coś ze mną nie tak to niczego nie wyjaśni, bo to każdy wie :D. Nie jestem twarda, nie jestem żadną feministka... Potrzebuję Twojej silnej ręki, przytulania... więc wszem i wobec oznajmiam, że nigdy przenigdy nie skończę się masowac (sic!), brac życia na pół serio, czerpac przyjemności z najbardziej prozaicznych rzeczy... Po prostu życ a nie istniec!!! Ale kotku już nie będę grała w idiotyczne "gry", których reguły nie do końca rozumiem i grac w nie nie potrafię, bo ja prosta dziewczyna ze wsi jestem. a w dodatku nie leżą w mojej naturze -  tylko na samym początku od razu wypowiem: "AKWAMARYNA"... A że kara musi byc, to mój zbok odszedł w objęcia morfeusza, a ja klepię w komputer zamiast się zajebiście odprężyc w jeden znany mi sposób... Nie mam na mysli czytania poezji, której swoją drogą nie cierpię...


wtorek, 3 grudnia 2013

Mrowi mnie na całym ciele... Tak bym chciała... oral, anal = egal, a tu ciężka dupa... Mam nadzieję, że to reakcja na mojego boskiego chłopca, a nie na przeżytą dzisiaj przygodę. Myc się po wizycie, czy się nie myc? Oto jest pytanie! a odpowiedź moją słodką tajemnicą pozostanie :D Trochę pikanterii do naszego związku...Tak się zastanawiam dlaczego to mnie się właśnie przytrafiają takie zryte rzeczy... Taka karma chyba... :D

Ilę bulę za tę kulę

Hmmmmm... Kulki waginalne zwane inaczej kulkami gejszy, loveballs.. zwał jak zwał,  pierwotnie służyły do ćwiczenia mięśni Kegla... Przyznam szczerze, że jak mam je w sobie to ostatnią rzeczą o jakiej myślę są owe mięśnie :D Czuć je w sobie, jak się przemieszczają, formują miejsce w moim wnętrzu... Mrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr... Rewelacja, zarówno dla mnie i mojego prywatnego zboka... Qrwa gdyby tylko nie chciały zagnieździc się na "stałe" :P od wczoraj próbuję je urodzic (nigdy nie rodziłam więc znowu mam za sobą "pierwszy" raz"), próba wyciągnięcia ręką podchodzi pod fisting. Nie powiem żeby to nie było przyjemne, ale... Proszę, błagam krzyczę na moje "bliźniaczki", ale one żyją własnym życiem... W sumie mogłabym je nawet zostawic gdyby nie to, że po jakimś czasie zaczęłyby łobuzowac... zapalenia i takie różne... Wiec moi drodzy rewelacja - o 14:00 idę do Pana Ginekologa, już się cieszę jak zobaczę jego minę i powiem, że w sumie to u mnie spoko tylko coś mi w pisi utknęło!!!!!

poniedziałek, 2 grudnia 2013

Zbliża się nasza czwarta tygocznica!!! A mój Bobby już mnie zaniedbuje... Daje mi się wyspać rano!!!!!!

Heh... ale w sumie czemu się dziwić, skoro na rynku mięsnym jest dostępna młoda świeżutka cielęcinka... któż by się interesował przerośnięta stara wieprzowiną!
Buahahahahahhahaha

Zrehabilitował się :))))))))))))))