sobota, 14 grudnia 2013

Grunt to dobre planowanie :D

Zbliżający się koniec starego i początek nowego roku nastroił mnie dzisiaj dosyc melancholijnie. Rozumiecie, zaduma nad rzeczami minionymi, co się zdarzyło miłego, jakie "straszliwości" nas dotknęły, czego żałujemy, czego nie żałujemy, no i nareszcie co postanawiamy zrobić w nowym, zawsze mając nadzieję, że lepszym roku... Ja mam wiele ukrytych talentów i niewątpliwie jednym z nich jest WIELKIE PLANOWANIE... Moje nowe etapy obrosły już legendą. Pamiętam swój pierwszy kalendarz książkowy, o ile się nie mylę "Kalendarz Szalonego Małolata", jak nazwa wskazuje - musiałam mieć lat naście... po trzydziestce byłby już chyba obciach :P. (Teraz mam kalendarz księgowego :) ) I wtedy (jak byłam małą Olcią) dostałam natchnienia, że przecież wszystkie swoje zamierzenia mogę przelewac na papier...

No i się zaczęło... Pamiętam moje tytuły takich papierowych postów: "Dziś (data) zaczynam Nowy Etap Mojego Życia, Wielką Przemianę i inne pierdoły"... Opisywałam w nim jaka będę (od dnia następnego oczywiście, w dniu w którym to pisałam miałam dyspensę na "niepoprawne" zachowanie) taka fajna, dobra, będę najwspanialszą siostrą na świecie, córki to moim rodzicom każdy będzie zazdrościł, w szkole będą same hymny pochwalne (a nie jak do tej pory raczej treny) od moich nauczycieli, stanę się życzliwa, serdeczna i miła aż do zesrania... Zawsze była wytypowana godzina 23.00... Leżałam już wykąpana, nasmarowana, wyszczotkowana, wymasowana (przecież grzeczne dziewczynki nie dotykają się same, więc musiałam za nie wszystkie nadrobic) itd.  i czekałam na sen, który miał mnie zanieśc w mój nowy jakże wspaniały świat od samego rana... No i się budziłam... I co? I wielkie gówno, bo się okazało, że moi domownicy zupełnie nie rozumieli mojej potrzeby bycia piękną, miłą i uśmiechniętą Olcią od samego rana i zachowywali się zupełnie normalnie... Okazywało się, że marudzenie mojej młodszej siostry, miny rodziców (dlaczego oni nie mieli nowego etapu?!) jest ponad moje postanowienia z dnia wczorajszego! Wstępował we mnie duch dawnej Olci i zaczynała się jazda... znaczy normalka. Do tego świadomośc, że to ONI przyczynili się do rozpadu moich postanowień podsycała żar i moje zwoje opanowywały nie uczucia miłości, dobroci, a tylko najnormalniejszej qrwicy... I to ja wychodziłam znów na ta niedobrą... PRZEZ NICH!!! Wszystkie moje postanowienia poprawy brały w łeb... Wieczorem ten sam rytuał, przepisywanie na nowo moich już MEGA POSTANOWIEŃ,  o godzinie 23 gotowa na ten nowy piękny nadchodzący dzień... I Dzień Świstaka zaczynał się na nowo... Po tygodniu przepisywania dzień w dzień (chyba nie miałam innego hobby?:)) następowała przerwa, czasami kilkudniowa, czasami kilkutygodniowa gdy zapominałam, że przecież ja zostałam stworzona do WIELKIEGO PLANOWANIA!!! Mój duch w wizji tworzenia nowego, lepszego świata nie ustępował i na nowo zmuszał mnie do działania... Dzisiaj są modne tytuły filmów, książek p.t. "Pamiętniki wampirów" czy "Pamiętniki z wakacji" ja już wcześniej wyreżyserowałam sobie pamiętniki młodej wariatki :D. Ale największego pierdolca miałam właśnie pod koniec roku, gdy tak powstawały MOJE NOWOROCZNE POSTANOWIENIA... i dzisiaj wyciągnęłam już epokowy, na przełomie lat modyfikowany spis noworocznych przyrzeczeń (częśc punktów została zapożyczona już wcześniej ale jakże oddają cała mnie)... I tak sobie myślę, że zrealizowałam chyba tylko jedno z nich... qrwa na 26 punktów tylko jedno!!! więc wiecie co postanowiłam od Nowego roku? buahahahahhahahahahahahaha
Poniżej przedstawiam moje wypociny, niestety skaner mi nie działa więc będę dzisiaj cwiczyła paluszki (chociaż znam lepsze sposoby:P, gdyby tylko mój Zbok nie usnął :) )... dlatego jeżeli ktoś nie może zasnąć, zapraszam do lektury i gwarantuje potem miły, relaksujący sen... Resztę proszę o wsparcie mnie w tej jakże szlachetnej inicjatywie:)))))))))))))

MOJE POSTANOWIENIA
1. spróbuje zrozumiec do czego naprawdę potrzebne mi jest "siedem" adresów mailowych,
2. przestanę się komunikowac wyłącznie za pomocą internetu - poszerzę grono znajomych,
3. zajmę się bardziej moim psem (jeszcze kiedyś było: i mężem),
4. zacznę odpowiadac na zwykłą pocztę z takim samym entuzjazmem jak na maile,
5. przestanę psuc komputer (następna moja niebywała zdolnośc) oraz inne przedmioty,
6. kiedy usłyszę słowa: "Gdzie chcesz się dzisiaj wybrac?" - nie odpowiem, że nie mam pojęcia!
7. będę spędzała mniej niż 3 godziny dziennie w necie,
8. wymyślę hasło inne niż "hasło"
9. przestanę sprawdzac pocztę o 3 nad ranem,
10.przestanę udawac, że nie ma mnie w domu,
11. nie będę dokuczała Andrzejowi (mój współpracownik) i sąsiadom - nic nie poradzę, że są stuknięci,
12. zadzwonię częściej niż raz w roku do dalszej rodziny,
13. pozbędę się zbędnych kilogramów - zdrowa, obfitująca w warzywa i owoce dieta!
14. zacznę się systematycznie gimnastykowac (a nie jedyne jak do tej pory masowac), choc nie cierpię tego robic! - to ostatnie dotyczy oczywiście gimnastykowania innego niż to na "P"
15. kupię karnet na basen,
16. jeżeli nie rzucic to ograniczyc palenie,
17. rzucic wszystko co rzucenia wymaga (od picia po "toksycznych" przyjaciół)
18. systematyczna kontrola uzębienia oraz wizyty u kosmetyczki,
19. zaliczyc i ukończyc studia,
20. regularnie zacznę chodzic na wykłady i cwiczenia,
21. spłacę wszystkie raty i kredyty,
22. nauczę się porozumiewac w jakimś innym języku niż polski, aby nie czuc się jak błędna owca, gdy zaczepi mnie obcokrajowiec,
23. intensywny kurs j. angielskiego, j, rosyjskiego - i a jakże  pomyślę również nad j. hiszpańskim lub j. włoskim,
24. zacznę się bardziej różnorodnie ubierac, bo zaczynam byc rozpoznawana po ubraniu, a ja lubię byc anonimowa,
25. opanuje do perfekcji pakiet office (word, excel)
 - i jeszcze -
26. będę regularnie czytała literaturę fachową

motto podsumowywuwywuwywuwywujące:
"Systematyczna raczej nie będę, ale spróbuję zrealizowac moje "małe" plany! :-)"


P.S. planistka, onanistka jak to wszystko się rymuje:))))))))))))
P.S.2 Bobby wstawaj już palce mam rozgrzane do czerwoności!!!!

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz