niedziela, 15 grudnia 2013

Raczej nie o kiju samobiju...

Moje pierwsze zakupione mieszkanie (jest póki co moim ostatnim) znajduje się w baaaardzo ciekawej dzielnicy... przy ulicy o bardzo wzmożonym ruchu wszelkich pojazdów... ciąg budynków postawionych na początku wieku XX, bądź pod koniec wieku XIX... barwy szaroburej... Ale co jak co, to mieszkańcy mojej urokliwej ulicy szaroburej, szaroburzy nie są... Bardziej w odcieniach czerwieni i malowniczego fioletu. To sama elita... i to gwiazdy pierwszego formatu z niekomercyjnej "stacji" menele.tv... mogę się poszczycic, iż mój własny, osobisty sąsiad występował i to w niejednym odcinku... Pewnego dnia niestety mu się zmarło... przestali przychodzic funfle równie barwni i kolorowi co mój Jasiu... i zaczęło byc tak zwyczajnie :D ale zanim nastąpił ten jakże smutny fakt, było jak było... Znajomi i rodzina, kiedy przychodzili do mnie w gościnę, byli strasznie zafrasowani witającymi ich spod drzwi "moimi" ziomkami... Nie rozumieli, że ci ludzie przecież jak narzygali pod samymi drzwiami to zawsze potem szczerze przepraszali! SZCZERZE! Nikt nie rozumiał, że jak człek słaby to problem z utrzymaniem równowagi, nie wspomnę o czynnościach fizjologicznych, czy to z górnej czy też z dolnej partii ciała... No więc, nasłuchałam się o tym co mi grozi... że mnie okradną... że mnie pobiją (jakoś o gwałcie nikt nie wspomniał :P) Może i moi menele się na mnie poznali?! :P Postanowiłam posiadac w domu "coś" do samoobrony... Czym było owe "coś" nie za bardzo jeszcze wiedziałam... Ale byłam pewna, że musi byc zajefajne... Myślałam o gazie, ale jakieś takie prozaiczne mi się wydawało... Każdy ma gaz przecież! Wpadłam, że ja też chcę, jak na amerykańskich filmach, gdzie ktoś się włamuje to mąż, kochanek czy jakiś inny gościu wychodzi z sypialni z czym? Z bejsbolem właśnie!!!
Pomyślałam też o kiju do golfa, ale bejsbol przeważył... więc uśmiechnięta od ucha do ucha (zrobiłam "chiniola" jak to mój Zbok i nie tylko on nazywa - to temat na inną historię)... włączyłam komputra i zaczęły się poszukiwania odpowiedniego kija! Bo to nie mógł byc normalny kij, musiał byc taaaaaaki baaaaardzo amerykański! Znalazłam co chciałam, zlicytowałam i zapomniałam... po kilku dniach, puka ktoś do drzwi i stoi kurier trzymając jakąś dziwna paczkę bardzo długa i wąską... zapłaciłam i biorę się za rozpakowywanie (bo o moim zakupie już oczywiście zapomniałam) i co się okazało?! ... a jakże, przyszedł mój kij jak najbardziej qrwa prawdziwy, tylko że był taaaaki duży (sięga mi do biodra), że gdyby rzeczywiście ktoś się do mnie włamał, to są dwa warianty - możecie sobie wybrac :))) :
a) zacząłby się tak przeraźliwie smiac, że umarłby na zawał
b) spierdzielał szybciej niż wszedł, bo jaką trzeba byc wariatką, żeby trzymac takiego potwora, którym jeżeli chciałabym wziąc zamach, musiałabym uprzejmie poprosic: "czy mógłby sie Pan, Panie Bandyto przesunąc?!... bo nie jestem w stanie wziąc zamachu!" ...i dopiero później, po jego zastosowaniu się do mojej prośby, mu lutnąc...
c) no gdyby jeszcze leżał mi lekko w dłoni, mogłabym nim kłuc... ale wtedy patrz pkt. a lub b, więc jednak c... odpada... i zostają a i b.
Moja rodzina i znajomi, widząc mój "sprzęt", powinni mi dziękowac, bo mówią, że śmiech to zdrowie, a myślę, że dawno się tak nie uśmiali... a ja może powinnam zgłaszac się na ustawki kiboli lokalnej drużyny?! :))))))))))))
Teraz po kilku latach wyciągnęłam moją sieczno-kłującą broń z pawlacza, odkurzyłam i właśnie na niego patrzę pisząc ten post... jaki on jest ładny, wieeelki, taki amerykański i taki mój...
tylko na jaki ch.j?

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz