sobota, 21 grudnia 2013

Wampiryzm i inne zboczenia...

Od jakiegoś czasu ...i to dłuższego czasu, zarówno na szklanych ekranach (szmacianych, tfu... "srebrnych" też), jak i w literaturze popularnej, głównym nurtem płyną postacie fantastyczne: wampiry, wilkołaki, demony, anioły i inne takie ... oczywiście z nieodzownym, płynącym tym samym ściekiem wątkiem miłosnym (ludź kocha wampirkę, wilkołak bzyka zwykłą babkę i drapie jej plecy itd. itp.)... Do tego dochodzi literatura dla tzw. gospodyń domowych o tematyce BDSM ...i znowu miłośc, sex & rock'n'roll... Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie to, że jeśli ktoś ogląda czy czyta o niezwykle seksownych demonach albo Grayu, który generalnie jest wypaczonym popaprańcem, to szary mąż w kapciach wydaje się jeszcze bardziej nijaki. Można odpłynąc w marzenia: zastanawiamy się jakie to byłoby fajne gdyby znalazł się jakiś demoniczny wampir: wysoki, czarujący brunet z lekko wystającymi siekaczami.
Zakochałby się w nas i za to jego jedno ukąszenie mogłybyśmy mu kulac karminadle do samego armagedonu (a potem w piekle jeszcze też)... i to jest spoko... Można się oddac rozmyślaniom, jak jesteśmy pieprzone do granic możliwości przez jakiegoś inkuba (albo sukkuba - jeśli któraś woli :) ), robimy laski wszechczasów samemu szatanowi albo zboczony gośc wiesza nas na krzyżu i wyprawia z nami rzeczy, które wydają się niemożliwe (jeśli zadumamy się nad nimi przy rosole w niedzielne popołudnie) ...
I super... Spotykamy się z koleżankami przy kawie, cerujemy skarpety i zachwycamy się postępami dziatwy w szkole, ale i oddajemy fantazjom o szatańskim jebace! I nagle wpada do nas z wizytą kumpela, która słysząc o czym jej radośnie podniecone koleżanki rozmawiają, nagle wypala, że ona też lubi tak troszkę demonicznie: wampiryzm (mrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr) i inne takie...
One słuchają, a ona opowiada, że uwielbia patrzec na swojego "greya" jak unosi umazaną krwią menstruacyjną twarz, bądź kutasa i każe jej zlizac to z siebie... że ostatnia kropelka siku ląduje zawsze do buzi... że lubi go karmic... poic wszystkimi swoimi sokami, sikac mu na twarz, do buzi... gdziekolwiek... że jeśli była niegrzeczna w dzień (przesoliła zupę, źle przyszyła guzik...) to jest dla niej ostatnim chamem i gnojem i maltretuje ją psychicznie ... ale tylko do północy, aż minie kara... Zaraz po 0.00 wypierdoli ją tak, że cały następny dzień, biedna chodzi okrakiem albo na czworakach... Uwielbia jak zmusza ją do wypicia swojej spermy po mega alkoholowej imprezie (kiedy nawet sok z ananasa nie pomaga) i traktuje jak swoją personalną dziwkę, która ma robic wszystko co sobie Pan zażyczy...
One patrzą na nią z szeroko otwartymi  oczami, przypominają sobie jej zboka i nie potrafią uwierzyc... Nie jeździ ferrari, tylko błękitnym gromem z epoki berka kucanego, ma M-3 z widokiem na kaplicę, czy przedszkole... potrzeby fizjologiczne też zgoła inne od książkowych bohaterów: nie pije krwi wprost z aorty... za to robi siku na stojąco, zdrową kupkę, puszcza bąki, dłubie w nosie... ... ale takie rzeczy?! ... takie bezeceństwa?! To obrzydliwe przecież!
Dlaczego w książce to każdą z nas jara, ale jak mówi o tym koleżanka - to już mniej? Trudno uwierzyć, że można takie rzeczy robić i się nimi bawić w normalnym - realnym świecie?
Drogie czytelniczki: DREAM ON! ... ja wybieram to co daje mi życie, a dało mi mojego fantastycznego zboka. Jest dla mnie zarówno wampirem, demonem, seksownym maszynistą, który przy zwykłych kotletach potrafi dac takiego czadu, że mam wrażenie, że już z tego diabelskiego kotła nie dam rady wyjśc...

P.S. I standardowo mnie mrowi, a on śpi...
P.S.2 Obudził się o 1.42 AM i przedmuchał na wylot :D

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz