czwartek, 6 marca 2014

ABC zdrowego żywienia... czyli coś o czym nie mam zielonego pojęcia

Ostatnio Zbok po wysłuchaniu kilku moich opowieści dziwnych treści o moich krewnych stwierdził, że jestem najbardziej normalna z caaaaaej mojej rodziny... Jak miło :) wiedzieć, że są większe czuby ode mnie (nie mam na myśli fryzury, gdyż strata po wtarciu gumy zaczyna odrastać:P), ale z drugiej strony mam wytłumaczenie, że to przez geny :D I już miałam spisać jedną historię (ale opisze ją jutro) gdy naszła mnie myśl, było już o odchudzaniu i było skórkach...
Jestem na trzydniowej głodówce (postanowienie o wieeeelkim odchudzaniu trwa:))) ...ale jakoś, takoś wcale nie jestem głodna, nie czuję ssania w żołądku i innych takich przypadłości towarzyszących dietom. I tak sobie myślę, czy to możliwe, że poprzez dostarczanie "czystego" białka do mojego organizmu powoduje uczucie sytości? Ha! i to nie byle jakie białko, sama żywię Zboka, więc wiem co przelewa mi do gardła! :) ...z drugiej strony jaka jest kaloryczność tego pokarmu ;) i jak ją przeliczyć, bo boję się stanąć na wadze! Jak będzie mniej, to super może przerzucę się tylko na dietę "oralny Dukan" :))) ... ale jak się okaże, że waga jest większa? ...i tu mam dylemat czy szybciej i częściej ruszać żuchwą, a może tańczyć zumbę na bobbim? Czy po prostu nie przyjmować w siebie w żadnej postaci płynów jakimi chce mnie mój kokubent obdarzyć?:)))) A może to po prostu mięśnie twarzy mi się rozrastają?:))))))))))) Ot i taki mam dylemat... Stanę na wadze w niedzielę i postanowię...

Podsumowanie dnia:
Ilość usmażonych pankejksów (to po inglisz!): 20
Ilość wylanego na siebie ciasta: 1
Tygocznica... ch... znaczy buk wie która, a pierdzionka niet.

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz