piątek, 21 marca 2014

Główny Komboj Rzeczpospolitej... raz jeszcze

Było o Panderozie... idę za ciosem i przybliżam sylwetkę Terrorysty... żeby było wiadomo po kim córcia ma takiego "pierdolca"... Szeryf jest mega odjechanym kolesiem... Libido ma takie, że niebieskie tableteczki "czerwienią" się na jego widok. O złych cechach nie piszemy... Przydomek "Terrorysta" nie wziął się z powietrza, ale że to ma być "miły" blog o tylko fajnych sprawach, to na razie pominę jego genezę... i radośnie przejdę do tego co w Szeryfie  kocham najbardziej. Mój stary zupełnie, ale to zupełnie nie przejmuje się opiniami innych. Żyje i robi wszystko co chce i jak chce... A jak się komuś nie podoba to wiadomo... może wyp... ...się wystrzelić w kosmos.

Któregoś sierpniowego dnia wyjechaliśmy na urlop (z nostalgią wspominam naszą czerwOOOO ną strzałę).
Jest środek lata, gdzieś za zachodnią granicą. Po kilkudziesięciu kilometrach Terrorysta stwierdził, że musi założyć okulary przeciwsłoneczne... no i zaczęło się poszukiwanie... Oczywiście wszyscy byli zaangażowani w śledztwo (znaczy osoby z nim podróżujące tj. Mamiszon, siostra i Olcia) i oczywiście wszyscy wyżej wymienieni byli podejrzani o udział w porwaniu patrzałek ... w końcu po bezowocnych próbach odnalezienia okularów, zatrzymał się! Ruszył na tył i otworzył bagażnik... Przez głowę przeleciały mi miliardy myśli... Wyobrażałam sobie, że wyciągnie obrzyna i zaraz nas zastrzeli... albo kombinerkami będzie wyrywał nam paznokcie... a może wyjmie saperkę i zakopie nas w lesie... w mrowisku... wśród ślimaków! ... tych bez muszelek!... bleeee....
Siedzimy i słuchamy jak bagaże fruwają. Sapania, prawie omdlenia i w końcu trzask zamykanego bagażnika. ...WRÓCIŁ!... Uśmiechnięty od ucha do ucha... a my patrzymy z lekkim niedowierzaniem ... mój Dadi znalazł okulary... wyruszyliśmy w dalszą podróż. Szeryf w swoim nieodłącznym kapeluszu, z bananem na ustach i w goglach narciarskich!!! (co one robiły w aucie w środku lata - pojęcia nie mam... ważne, że się przydały i uratowały nam życie) ...A o tym jak o mało nie "zapiął" go jego własny pies ...to może innym razem :D

P.S. Tygocznica ... a Zbok znowu śpi... ech...

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz