poniedziałek, 3 marca 2014

Muffin... potwory i demony...

Ostatnio, a dokładnie we wtorek (a może to był poniedziałek w zeszłym tygodniu, szłam z Muffinem po Bobbiego do pracy. Po drodze przechodzę obok parku i taka naszła mnie myśl, a właściwie szatański plan... Ale zanim do tego dojdę: Od jakiegoś czasu panuje w naszym kraju moda na posiadanie małego pieska, w sumie jestem w stanie to zrozumieć. Mamy z Bobbim Nortiego, który z racji bycia owczarkiem niemieckim do najmniejszych nie należy. Sprzątanie, karmienie, weterynarz itd. To wszystko wiąże się z czasem, z kosztami - więc tak jak napisałam wczesnej, jestem w stanie zrozumieć chęć posiadania jakiegoś małego futrzaka (jak już nasz facet nam się znudzi :) ), gdzie się nie obejrzę wszędzie widzę yorki.
Ja naprawdę lubię zwierzątka, ale te małe gryzonie doprowadzają mnie do szału - chociaż może nie tyle one, co właściciele, którzy traktują je jak małe maskotki. Kurwa, jakbym chciała maskotkę kupiłabym sobie furbiego... I idzie takie małe krzyczące coś ze swoja "mamusią" ubrane w najnowszego psiego diora i non-stop szczeka... A reakcja właścicielki na mój widok... a właściwie Muffina - bądź co bądź dobrze ułożonego leciwego psiaka, który niezaczepiony przez małą krzycząca kulkę nic jej nie zrobi, rozwala mnie na łopatki... po jaką cholerę one biorą tą małą ujadającą piłkę na ręce? (przecież ani tego małego szczura zjeść, bo na spacer wychodzimy już najedzeni :P, ani wydupczyć - bo niby gdzie w to zapakować?!) Jutro, idę znowu po Bobbiego, znowu z Nortonem i jak znowu spotkam w parku yorka wyprowadzającego swojego właściciela na spacer, to wiem co zrobię.. Podejdę, ukucnę obok Muffina i krzyknę z całej pary żeby właścicielka NATYCHMIAST zabrała swojego POTWORA, bo z powodu chorego barku nie mogę swojego maluszka wziąć na rączki... Tak... Jutro to zrobię! :D

P.S. I zrobiłam, mina właścicielki dwóch wściekłych mopów była bezcenna, zdezorientowana mina Muflona również :D

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz