czwartek, 27 marca 2014

Oberszlizjen...

Taaaak... Pochodzę jak już kiedyś wspominałam z Górnego Śląska... Jako prawdziwa Ślązaczka - "Patriotka" uważam, że jest naj... naj... dokończcie sobie sami :) Uwielbiam swoje rodzinne miasto (mimo, że Zbok się nabija, że nazwa pochodzi od "chlewa" - hmm... może to dlatego czasem zdarzy mi się chrumknąć kiedy się śmieję :D ?!), ale tu gdzie teraz mieszkam (a mam zamiar do końca swoich ...i zboka dni, a może dłużej (?), jeśli zabawię się w białą, czy czarną damę śmigającą w prześcieradle po "fragmencie muru obronnego" - jak to pompatycznie kreślą w przewodnikach po mojej bieżącej, adoptowanej, małej ojczyźnie ;) ... jebać to! - o życiu po życiu będzie kiedy indziej ...i o Candymanach też będzie :)) ) ...

Wyżyna Śląska ma mnóstwo atrakcji... chociaż jakoś żadne na myśl mi teraz nie przychodzą :P ...ale najgorsza ze wszystkiego, ale tak prawdziwie naj... naj... naj... (dzieci zatkajcie uszy) kurwajejwdupęjebanamać (możecie odetkać) NAJ...  jest wszędobylska gwara... Ha! ...i jak w prawdziwym landzie związkowym, w zależności od tego, czy jesteś na wsi, czy pojedziesz do miasta akcent się zmienia diametralnie... Najgorsze są chyba miejscowości "takie że" :) : Ruda Śląska, Zabrze ... gdzie prawdziwego Ślązaka nie uraczysz, a tam godo każdy!!! (tam był największy napływ goroli do pracy w kopalni - znaczy tzw. ryli, nie chcąc nikogo obrażać).
Już pal licho słowa, ale akcent rozwala mnie totalnie, tak jak każdego hanysa, gorola, no i sporą liczbę osób niegodojących, zamieszkujących moje dawne tereny (właściwie większość moich znajomych)... Musielibyście posłuchać Terrorystę jak ktoś mu godo :D Chłopina tego nienawidzi... najchętniej wyjąłby swojego colta (którego na stówkę gdzieś ma... chociaż nikt nigdy nie widział ;) ) i palnąłby takiemu w łeb. Najfajniejsze są sytuacje kiedy niczego niespodziewający się chłoptaś wyrywa frelę :) na disco... Wiecie, z tyłu ideał, duża pupa, brak odzieży spodniej, nogi jak nie do szyi...  to przynajmniej do bioder :) Buźka też całkiem... i pomijając to, że właśnie wróciła z kibla zostawiając albo obsikaną deskę ;) albo zarzyganą podłogę, po wypiciu morza piwska - całość wydaje się całkiem, całkiem...
Po przetoczeniu oceanu wódy (zaraz ja się porzygam od tych marynistycznych porównań)... wyżej wspomniany kolo, zbiera się na odwagę i podchodzi do niej... Delikatnie dotyka ramienia (no dobra... po znieczuleniu nie ma umiaru i pewnie zostawia siny odcisk dłoni na jej aksamitnym ciele) i pyta ją:
- Zatańczysz bejbe????
Na co ona odwraca się i bez absolutnie żadnego wyrazu, choćby cienia uśmiechu odpowiada:
- Jo dziś nie hulom, chopie...

P.S. Jo Ci przaja Zboku :) bardziej niż rekiny krew (ale mi się to spodobało :))) - uwielbiam  +HOC)
P.S.2 A kiedy kupimy "Nerkowca"?
P.S.3 Rozwiązanie zagadki "Co jest fajnego na Śląsku?": Nasz, a właściwie śląski R+ -> Oberschlesien  :)))) i długo, długo nic...
P.S.4 No dobra... żeby nie wnerwiać Hanysów... dorzuciłam obrazek :)
P.S.5 Czy ktoś jeszcze liczy która to tygocznica bez pierdzionka?

P.S. Boba : Ty jesteś Olcia :) ... znaczy byłaś :P Nie no jesteś górnośląskim produktem... mój landsberski słoiku :P

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz