wtorek, 11 marca 2014

Łubu dubu...

Dawno dawno temu, za górami za lasami miałam chatkę z kochasiami :P ...Ale to innym razem... 
Tak się złożyło, że ostatnimi czasy obchodziliśmy dużo rozmaitych świąt, rocznic i innych uroczystych dni typu "Dzień Masturbatora" i temu podobnych... Za nami Dzień Mężczyzn, nie zapominajmy o Międzynarodowym Dniu Kota! ...i tak sobie przypomniałam pewną uroczystość rodzinną...

Pewnego październikowego dzionka w ważnej sprawie rodzinnej, spotkała się cała rodzina - od strony Terrorysty. Była uroczysta msza w kościele, później długi spacer alejkami po "parku" - tym w którym każdy będzie miał, prędzej czy później własne M1... no i wystawny obiad, a może kolacja (?) Po kilku godzinach jedzenia, picia, gadania, kilku próbach rękoczynów (w momencie gdy argumentacja werbalna traciła siłę ;) ) ... nieważne... ale w końcu bracia i siostra i inne przygarnięte osoby, w takim ścisłym gronie spotykają się po to, żeby sobie wiele wyjaśnić i strzelić focha, żeby następnym razem znów móc sobie wszystko i wszystkim wyjaśnić :) Krótko mówiąc: wyżera przeplatana alkoholem, a może to wódzia była przeplatana jedzeniem?  Nie wiem czego więcej, bo ja niby księgowa... ale tu byłam prywatnie i dla "funu"... Nagle bracia wstali równocześnie od stołu i unosząc kielonki, niczym trzej tenorzy (bliżej im w sumie do Rynkowskiego niż do Pavarottiego, ale mniejsza o to) i odśpiewali monumentalne STO LAT!!! Z akcentem na końcu przyśpiewki: STO LAT NASZEJ UKOCHANEJ MAMIE!!! I nie byłoby w tym doprawdy nic dziwnego, gdyż pijackie "sto lat" rozbrzmiewa na każdej rodzinnej imprezie... TYLKO, że to był pogrzeb wyżej wspomnianej mojej babci... niech jej ziemia lekką będzie

Podsumowanie dnia:
Ilość strzelonych fochów bobowi: 1, ale jestem usprawiedliwiona bo to za Mariolkę :D

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz