wtorek, 8 kwietnia 2014

Baśnie, bajki i seriale... o k(ur/ról)*ewnach

Odkąd weszłam w radosny konkubinat z moim Zbokiem stałam się niemalże serialową melomanką :) Jestem pewna, że mój "korektor" zmieni to słowo (nie zmienił :-) - przyp. zboka) ale w chwili obecnej nie mam pojęcia jakiego innego zwrotu użyć... No więc, nadrabiam wszystkie braki w oglądaniu kultowych filmów, seriali "i tak dali". Nie oznacza to, że na moją "wieś" (jak Bobby określa moją małą ojczyznę) nie dotarła jeszcze telewizja, bo i owszem były tam wszystkie ogólnie dostępne programy. Zwyczajnie ja oglądam tv niezbyt często i byłam bardziej skupiona na poszukiwaniach tego jedynego :) Wiecie selekcja i rekrutacja wymaga czasu i dyskretnego makijażu ;)
Ale wracając do tematu, hmm... a właściwie jakiego ?? ... ee... dobrze, że już mam to wyżej napisane, bo już zapomniałam o co chodzi... 

Obecnie miażdżę trzy pierwsze sezony +Gry of Tron... Serial jest super... ale zasiał we mnie ziarno niepewności. Zapytałam Zboka kim mogłabym być w takim uniwersum... w takich czasach (Hmmm może zrobić z tego jakiś quiz - bo on bał się odpowiedzieć?) Podobałoby mi się bycie królową... wiecie te pokłony, mnóstwo kochanków (królowie, lordowie, stajenni, paziowie, giermkowie - do wyboru - do koloru) ale z drugiej strony, intrygi i knowania mnie przerażają, bałabym się cokolwiek zjeść czy wypić... no i ta cała polityka... Hmmmm, w sumie trochę mogłabym nią pobyć, bo jeśli nic bym nie jadła ani nie piła, tylko się gziła to szybko doszłabym do swojej wymarzonej wagi, a gdyby mnie skrócili o głowę to nawet ekspresowo! Ja to wiecie "figurowa" jestem (jak to powiedział wieszcz - Pan Staszek z +Chłopaków do wziecia)  :D
Po rozsądnym porzuceniu marzeń o królestwie i dzianym mężu z którejś tam dynastii... mam znowu dylemat. Nie chcę być jakąś szarą Lady, bo one tylko rodzą dzieci i czekają na mężów - rycerzy, którzy dupczą dziewki na wyprawach z królem, czy w przydrożnych burdelach, a na żonę już nawet nie spojrzą ...i znowu urosłyby mi biodra, bo na służbie u takiego rycerza już nie ma takiego wyboru "sprzętów treningowych"... a i pewnie pas cnoty by mi założył - pieprzony pies ogrodnika! Sam trening mięśni żuchwy to jednak mógłby być zbyt monotonny - jak dla mnie.
Myślę sobie, że nie pozostałoby mi nic innego jak zostać taką słodką kurtyzaną z ekskluzywnego burdelu :D Może wtedy zjawiłby się mój Zbok ubrany w lśniącą zbroję i porwałby mnie stamtąd jako własną, prywatną nałożnicę i złożyłby przysięgę na własny herb, że oddaje swoją "kopię" na wyłączność w moje usta (znaczy w obie ich pary), gdyż tylko one są jej (w sensie tej jego "kopii" - oręża takiego) godne :D
Bo nie powiedziałam, ale byłabym najlepszą ladacznicą w całym królestwie. Ambitna jestem  - przynajmniej w tej materii :D
No chyba, że Zbok miałby inne plany i zostałby pastuszkiem... Ale o "Chłopakach do wzięcia" to już innym razem...

Podsumowanie dnia:
Ilość ujebek: 1 ale kombinowana


P.S. Ale te ujebki to i tak wina Zboka... i okresu...

2 komentarze :

  1. Co Ci tak zastopowalo? ostatnie odkrycie w kwietniu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. miałam zatwardzenie... i kupę spraw na głowie... musiałam nadrobić oglądanie seriali :)

      Usuń