czwartek, 17 lipca 2014

Mądra Olcia po szkodzie... No nie zawsze...

Dzisiaj duży chaos, bo dawno nie pisałam, a tyle się działo... że muszę się grubo wypróżnić...
Powzięliśmy ze Zbokiem decyzję o zmianie wystroju sypialni... sypialnia była ładna, ale jakaś taka za bardzo sypialniania :))) fototapeta w róże, pościel w kwiaty... i inne różowe, czerwone motywy (uwielbiam różowy ale jakoś takoś... się przejadł). Pewnego radosnego dnia w chwili nicnierobienia zaczęłam łazić po sklepach internetowych, a mam taki swój ulubiony na "H" :) i co?! .. zobaczyłam cudną ale to przecudna POŚCIEL... wymarzona dla nas... w Myszkę Miki ("zdech pies Fabulaz"... ale Myszy to im zazdroszczę :)))) ) więc z niecierpliwości przytupując nóżkami wskoczyłam na Zboka i naszą nową furię... ahoj przygodo - wypad do sklepu (bo ten internetowy ma oddziały w każdej galerii handlowej).

Po powrocie oczywiście dostałam weny na wielkie sprzątnie, bo przy okazji można zmienić pościel :D Nie żebym sprzątała tylko jak kupie coś raz w roku... no dobra trochę tak jest... po niedługim czasie nacieszenia oczu nowym nabytkiem nasunęła mi się myśl, że muszę mieć zmianę i tak oto dokupiliśmy drugą w równie uroczym deseniu w komiksy czarno-białe z Kaczorem (nie nie... Jarka byśmy nie znieśli) Donaldem (tego też! ... mamy z tym od Disneya) ... i zmienialiśmy na nią wtedy kiedy były derby i Staleczka dowaliła naszym wielkim przyjaciołom z południa ... żeby nie powiedzieć z dołu :D...
I nastał czas spokoju i rozkoszowania się nową pościelą... do czasu aż zostaliśmy właścicielami "filipa" cudnego zizola z ambitiulansami czy jakoś tak(?) Bobby poprawi...(ambilightem - Bobby poprawił) i podziwiając nasz nowy nabytek dokupiliśmy pasującą lampę... a i przypomnieliśmy sobie Banksy'ego i obraz, który powstał na motywie jego graffiti... a reszta poszła już za ciosem - zaplanowaliśmy nową tapetę, której do dzisiaj nie udało nam się znaleźć, ale plan mamy dobry... aha! Lampa! No tak... Przy zakupie lampy postanowiliśmy być eko i kupić żarówki ledowe (nie wiem, czy są ekologiczne czy ekonomiczne? Ekologicznie to chyba by było, jakbyśmy przy świeczkach własnoręcznie robionych się miziali:))) No ale eko, czy nie - poszliśmy oglądać żarówki... w tamtym momencie nie korzystałam chyba nawet z połowy swoich IQów (128 - przypomnę) bo sięgnęłam ręką do święcącej od tygodnia na ścianie WŁĄCZONEJ żarówki... PSSSST, AŁ (i zapach nadpalonej Olci)... nie była ani ledowa ani eko tylko rozpalonym halogenem... "AŁ" myślę za każdym razem jak sobie ten incydent przypomnę... Odcisk na moim palcu był wielkości pięciozłotówki (no OK... przesadziłam... nie mam takich dużych paluchów - tak... z ... 20groszy) ... Wizyta w sklepie zakończyła się zakupem nowego kontaktu, żarówek, poparzeniem trzeciego stopnia (mnie bolało jakby miał mi palec odpaść), bólem brzucha Zboka, który nie widział wielkich obrażeń, a tylko skwitował, że "buahahaha, nic Ci przecież, buahahaha, nie, buahahaha będzie, buahaha"... nie rozumiał powagi sytuacji i tylko miał ubaw po spocone pachy... grrrrrrrrrrrrr
Jak wspominałam wcześniej mamy zamiar tapetować nasz pokój uciech i zabaw (niektórzy korzystają z niego w celach sypialniach... u nas też służy do regeneracji, ale to jego funkcja poboczna - na dobrą sprawę to nasza sypialnia jest taką jakby ładowarką starego typu - służy do ładowania i rozładowywania baterii - ale OK, już się nie wymądrzam... i nie wyczerpuję moich ajkiułów na bzdury). Wybraliśmy się do następnego marketu... W labiryntach uliczek dopadliśmy interesujący nas dział... Na wielkich belach leżały tapety.. tuż obok wykładziny moim oczom ukazało się białe coś... takie włochate... Pomyślalałam: "jakie to musi być miłe na języku!" - Zupełnie jak dywany w "Komforcie"! (Błagam niech ktoś powie, że też lubi lizać nowe dywany!) ... I to coś było miłe na początku!... a potem czułam się jak polizana w buzię przez jeżozwierza ("to taki jeż - jeżozwierz")... Igiełki miałam na języku w przełyku, a ust tak piekących (że habanero wymięka) dawno, a nawet chyba nigdy nie miałam... Polizałam watę szklaną - jak to się człowiek czasem może pomylić?!... Resztę pozostawię bez komentarza... :D

P.S. Zboku mój ukochany, wczoraj była nasza tygocznica... Bransoletka to nie pierdzionek... ale też ładna :)

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz