piątek, 7 listopada 2014

w którym momencie tu jest hop ?

Kupiłam Hula-Hop...
... pasuje jak ulał!
Mam nowe hObby... takie hObby hObby... Przez wakacyjne fajki zaniedbałam bieganie, trening na nogi i spacery (tu się sobie tłumaczę: - że przez pogodę! - ok, Olciu jesteś usprawiedliwiona!  -Jupi, dziękuję!) ... Wszystko wróci do normy, ale żeby całkiem nie zgnuśnieć i sflaczeć, postanowiłam zacząć coś innego. Podczas wizyty u Berbli zakochałam się w hula-hOpie... Nawet zostałam nim obdarowana (znaczy tym konkretnym egzemplarzem - prawie nieużywanym)  w ferworze pożegnań zapomniałam go zabrać :/ ... i postanowiłam nabyć drogą kupna na allegro ... chciałam "rułę", ale oczywiście Zbok się nie zgodził, nie wiem dlaczego (?!) Przecież nie zrobiłabym sobie krzywdy!

No dobra, do rzeczy... Kurier dostarczył mój nowy różowiutki sprzęcik do ćwiczeń! Co prawda okazał się niebiesko-czerwony (czyli pewnie na zdjęciu i w opisie w ogłoszeniu, przyjęli barwę uśrednioną , czy jak kto woli - wypadkową?). Nieważne, pogodziłam się już w sumie z tym, że sprzedawca zna mój gust lepiej niż ja. KółkO ma takie żółte wypustki od środka... od razu wsadziłam je między nogi i próbowałam zakręcić w pionie :), niestety - do tego, jeszcze nie mam odpowiednich "skilli". Zaczęłam sprawdzać czym to się je, bo że się kręci wkoło dupy, to każdy głupi wie. Poświęciłam kilka dobrych minut na przeglądanie hula-for(ów?) i postanowiłam zacząć... O dziwo od razu zaczęłam kręcić, naprawdę nie mam z tym żadnego problemu - nawet w obie strony... Jednak okazało się (z tego co wyczytałam) - poszłam po bandzie, bo kupiłam takie mega ciężkie kółkO z dwoma rzędami wypustek do uelastycznienia czy czegoś tam, a to model dla hardkorów :D. OlciaJestemHardkoremPrzecież! To cudO  ma mi ujędrnić okolice brzuszka, bioder, a w moim przypadku również kolan jak mi czasami spadnie... Od kilku dni namiętnie ćwiczę... kręcę jak szalona! Mniejsza o to, że mam krwawe wybroczyny i zasinienia wokół pasa, mnie zastanowiło tylko to skąd u mnie ta niezwykła umiejętność? Wrodzona? Chyba nie, nikt z moich przodków raczej nie kręcił... Tak myślę, że to dzięki mojemu Zbokowi. Przez to że godzinami po nim hOpam w przód, w tył w bok. Taaaaaaaaak... Muszę to sobie gdzieś zanotować jako kolejną zaletę posiadania Boba.
Jak mi nie wyjdzie księgowanie zostanę tancerką z hula-hOpem :D



podsumowanie:
ilość ujebek: ZERO!! (Albo Zbok jest grzeczniejszy albo ja jestem tak wspaniale tolerancyjna i wyrozumiała)
ilość nowych przedmiotów do zbierania kurzu: max jeden :P

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz