czwartek, 27 listopada 2014

Tak jest, mamo!

Polska - Gruzja zaskoczyła! Sportowe teorie Zboka, wymagają drobnych korekt i weryfikacji i regulacji, bo zadziałały dokładnie odwrotnie niż wszyscy oczekiwali... ale dzisiaj nie o tym...
Kiedy wspominam sobie moje cudowne dzieciństwo, to byłam ogólnie grzecznym dziewczęciem... Przynajmniej w większości przypadków. Czasami moje posłuszeństwo było bardziej niż wzorowe... i o tym, że lepsze jest wrogiem dobrego będzie dzisiaj.
Pewnego dnia moja mama wybierała się na szoping. Och i tu spieszę wyjaśnić smarkaczom, że drzewiej (w '80 XX wieku) taka wyprawa była niczym prehistoryczna eskapada na zwierza. Uda się czy nie?! Trafi się okazały mamut, czy tylko jakiś gówniany dodo albo inny drób, który tylko żołądek wkurwia. Papier toaletowy? Może banany do Wedla rzucą? Może kiełbasę trafisz bez kolejki? Nie dosyć, że w portfelu krucho, to bez problemu można było wyrwać tylko ocet i ocet oraz ocet i musztardę i ocet.
Jak każdej normalnej kobiecie, mamie się trochę zeszło. Ja nigdy w kobiecych wypadach na "grubego zwierza" specjalnie nie gustowałam, wolałam królować chłopakom na trzepaku, a tą konkretną razą zostałam sama w domu i miażdżyłam Janka i Szarika, a może Tolka Banana(?). Mój mamiszon upewnił się, że zamknę za nią drzwi i rzuciła na progu: Ola pamiętaj! Pod żadnym pozorem nikomu nie otwieraj! ...spoko... Wzięłam prośbę rodzicielki głęboko do serca. Może to był rozkaz? Oddałam salut do nieistniejącego orzełka na nieistniejącej czapce żołnierskiej.
Po upływie kilku, może kilkunastu minut słyszę pukanie. Skradam się do drzwi niczym Gustlik do zaminowywania mostu i pytam: "ktoś ty?". Okazało się, że przyjechał do nas w odwiedziny brat mojej mamy, wujek Antonio z ciocią Mary. Hurra! Super! Lubiłam kiedy ktoś wpadał w odwiedziny :D Z dumą w głosie i z rezolutnym uśmiechem oświadczyłam, że nie wpuszczę, bo mama zabroniła i poleciałam z powrotem do Szarika. Na nic zdały się krzyki, prośby, groźby, próby skorumpowania krówką ciągutką czy inną landrynką. Czekali na schodach ze dwie godziny :D Mama nie doceniła mojego wzorowego posłuszeństwa... :/ szlaban na trzepak... i weź tu słuchaj starych... ech :/

P.S. Zboku ale trochę tego mojego posłuszeństwa z dzieciństwa zostało, prawda? Jak mówisz "do miecza" - to od razu się zabieram! :)

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz