środa, 15 października 2014

Moja paranormalaktiwiti

Dzisiaj jest wigilia miesięcznico-tygocznicy... nie mam pojęcia jak to nazwać... ale i tak będzie o czymś zupełnie innym przecież. Kiedyś... dosyć niedawno, a dokładnie kilka dni temu mój Zbok powiedział do mnie z wielkim uczuciem "mój skarbku"... I wszystko okey ale w żyjącej we mnie Ślązaczce odezwał się lekki bunt, bo przecież Skarbek w śląskich wierzeniach to dobry duch kopalni... właściwie to i tak lepiej niż gdyby powiedział do mnie "ty moja hekso" :P i oczywiście naszła mnie myśl, że może we mnie drzemie taki dobry duszek :) Nie chodzi mi bynajmniej o rycie w ziemi za droższym niż np. w Chinach węglem, co ryle z zagłębia mocno boli. Gdyby tak mocniej popędzić moje ajkiuły (128) i pomyśleć - to odkąd zostałam wiernym kibicem żużla (na najwyższym poziomie- ekstraliga w końcu, a nie jakaś tam popierdółka) - nasza Stal, Staleczka, Stalunia kochana odnosi sukces za sukcesem (BTW. Zdechł pies Fabulaz! :) )... po 31 latach została mistrzem Polski (drużynowym, właściwie to nie wiem jakim jeszcze mogłaby być? Jeszcze nie kleję o co w wielu sprawach w tym sporcie się rozchodzi, ważne że wiem którzy to nasi:))))... ale jebać to). Za każdym razem kiedy ubieram się w moje kibicowskie wdzianko (niestety majty zawsze jakieś nie w kolorze, a bez nich Bobiczek nie pozwala mi wychodzić) to jak dobry duch zawsze wnoszę oddech zwycięstwa w naszych żużlowskich ;) jeźdźców...