piątek, 13 lutego 2015

piątek 13 lutego 2015 (dzień 0)

Nadszedł smutny dzień odwiezienia Pinki do Zoo* :P , który w drodze powrotnej zamienił się w radosną wyprawę po naszego nowego morświna! Po drodze złapaliśmy na hak naszej Tojki młodego i bardzo przestraszonego, ale przemiłego chłopca z Ukrainy, który oślepiony słońcem wjechał nam "w żopu". (Pozdrowionka Jaroslav!)  Nam nic się nie stało, ale fordzik, którym jechał Jaro stracił chłodnicę, światło i zderzak. No i okazało się, że ten piątek trzynastego nie dla wszystkich był taki szczęśliwy jak dla nas. Żeby nie rozmnażać głupich przesądów zapakowaliśmy chłopaczynę do fury i odstawiliśmy do domu nadrabiając kilka kilometrów. Opóźnienie szybko zrelacjonowałam czekającej na nas w schronisku Pani Oli.
Adopcyjne formalności (oficjalnie to Zbok jest właścicielem), krótki zapoznawczy spacer i uściski dawnej opiekunki! Wyruszyliśmy do domu!