niedziela, 22 lutego 2015

Pierwszy tydzień z Rollo (dni 3-9)

Nadszedł poniedziałek i wyjścia po Robaka do pracy... krótko mówiąc i dłużej pisząc jest superancko! Metoda wyczytana w książce o tresurze zwierząt naprawdę działa! Mega postępy w chodzeniu na smyczy, opanowaniu ciągnięcia (mrrr... ). Ponad siedmiokilometrowy spacer był przyjemnością i niepotrzebnie się bałam niespodzianek. We wtorek i kolejne dni już było tylko lepiej. Pomimo obaw pani Oli ze schroniska, Rollo naprawdę elegancko zachowuje się na linewce. Odważę się nawet powiedzieć, że zaczyna równać! Ale żeby nie było, że tylko same ochy i achy to wszystko jest zajedwabiście do momentu wejścia do parku przy którym pracuje Zbok. Wtedy ja wyglądam jakbym była inspektorem gadżetem, który ma nad wyraz długie ramię, a Rollo astmę. Gdybym jakimś zbiegiem okoliczności, musiała nieść na plecach latawiec, to wiem, że ten park muszę omijać szerokim łukiem, bo będzie to mój pierwszy krok w paralotniarstwie.